czwartek, 17 października 2019

Dwór w Wadowie

     Dziś kolejna moja prezentacja dworu w okolicach miasta Krakowa - Nowej Huty. Dwór w Wadowie należący do granic miasta, w dobie obecnej prezentuje się jako bardzo schyłkowy. Choć są plany jego naprawy, ale wiąże się to z ogromnymi nakładami finansowymi. Sam dwór jest w stylu willi włoskiej z XIX w. projektu Antoniego Łuszkiewicza, a  wybudował go jego właściciel Józef Badeni, dodając park z zadrzewieniem. Po czasach socjalistycznej Polski, gdzie była szkoła i przedszkole, teraz spadkobierczyni czeka na odzyskanie majątku. Dwór w Wadowie to typowy przykład jak miniona epoka doprowadzała takie majątki do upadku. Miejmy nadzieję, że piękne plany jego odbudowy doprowadzą do powrotu jego świetności.






















wtorek, 15 października 2019

Odnaleziony skarb

     Dziś chciałem zaprezentować swoją książkę, którą napisałem w 2018 roku. Jest to rodzaj małej powieści, niemal większego opowiadania. Powieść z morałem dla młodego pokolenia, ale może być także dla dorosłych, a może właśnie dla nich. Dziś tak trudno znaleźć przyjaciela, bratnią duszę, że pomyślałem, że taka opowieść może pobudzić do refleksji na tym, czym jest przyjaźń, miłość, serdeczność,  pomoc, uczynność i budowanie dobrych relacji z innymi ludźmi mimo wszystko, że nas spotyka agresja, nieżyczliwość czy pogarda i wyzysk jednego przez drugiego. Czasami zaczynam wątpić czy są jeszcze życzliwi ludzie na świecie. Tak bardzo uderza nas dziś w świecie, wręcz histeryczny krzyk aby tylko używać tego świata, a tak mało dawać do niego. Książkę wydałem we własnym zakresie, tak jak umiałem, bo iść z tym do jakiegoś wydawnictwa to strata czasu. Wydają tylko poczytne książki znanych autorów. Nie mniej wydaje mi się, że odniosłem sukces, jeśli przeczytało tę książkę jakieś 20 osób, bo do tylu tylko dotarłem. Książka ma na pewno jakieś wady, bo jest pisana amatorsko. Zaletą jej jest szczerość, może trochę fantazja, otwarcie się na drugiego człowieka, heroiczność i miły klimat. Z tego co wiem od odbiorców pochłonęli ją bardzo szybko, więc zachęcony tym dziś przedstawiam ją Wam, drodzy moi odbiorcy tego bloga. A jest Was może jeszcze nie wielu. Trochę ukrytych duszek zagląda do mnie, za co bardzo dziękuję. Trochę odważyło się napisać komentarz, też bardzo dziękuję. A teraz do rzeczy: krótka prezentacja i urywek tekstu.

  
   NOTKA O KSIĄŻCE:


     Romantyczna historia wędrówki przez Polskę Mateusza z synem Filipem po niespodziewany skarb.
           Opowieść o przyjaźni i spełnieniu marzeń tak bardzo poszukiwanych w naszym życiu.


    Format A5, stron 96






     Ireneusz Czarnucha


      Odnaleziony skarb



  Kraków 2018






Rozdział I



PRZYGOTOWANIE DO WYPRAWY 


 
Wiadomość o zapomnianym spadku dotarła do Mateusza wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebował.  Nigdy nie żył w dobrych relacjach ze swoją ciocią Zuzanną, siostrą ojca, choć ta darzyła go dobrymi względami. Ciocia, a był zdziwiony,  że właśnie jemu, zapisała sporą część swojego majątku. Jego sytuacja materialna obecnie była nie najlepsza. Brakowało mu wszystkiego, zarabiał nie wiele, a miał na utrzymaniu syna. Dlatego też bardzo się ucieszył, że „kochana” ciocia  pomyślała o nim i przeznaczyła dla niego część swojego majątku. Większą część dostała jej  rodzina najbliższa. A było to już jakiś czas temu, więc tym bardziej zdziwił się, że teraz dostał wiadomość, że jemu też należy się spadek. Dokładnie nie było wymienione ile pozostawia mu ciocia Zuzanna, bo tego dowie  się po przybyciu na miejsce, ale na pewno można było liczyć na sporą sumkę, bo jak wiedział, ciocia była bogata. Papierowy testament nie wymieniał konkretnej sumy, ale było zapisane tak: „dla mojego kochanego bratanka Mateusza As-Zawiadowskiego zostawiam i zapisuję wyposażenie mojego domu letniskowego w Pobórce Wielkiej, jak i cały dom z gruntami i lasem przyległym” z jednym zastrzeżeniem, „odbiór osobisty”. Domyślał się, dlaczego tak zastrzegła ciocia w testamencie? Chodziło jej oto aby na pewno dotarł do niego spadek, a na swojej rodzinie  nie za bardzo mogła polegać. Dlatego chciała, aby Mateusz sam pofatygował się do letniej rezydencji w Pobórce Wielkiej i osobiście dopilnował odbioru części należnego spadku. Z tego, co wiedział dom był skromny, ale przestronny z pełną wygodą i bogatym wyposażeniem. Choć była to typowa letnia „dacza”, była wyposażona w stylowe meble, obrazy i różne tam antyki. Cieszył się niezmiernie, że cały ten  spadek poprawi mu jego trudną sytuację materialną. Wychowanie i kształcenie syna pochłaniało dużo wydatków, a sam nie mając bardzo popłatnej pracy zmagał się z biedą. Żona jego Wioletta zmarła jakiś czas temu, zostawiając go z synem Filipem i nie wielkim zabezpieczeniem na przyszłość. On, choć jeszcze w sile wieku lat 38 nie bardzo umiał zarabiać duże pieniądze, a syn będąc w liceum miał dopiero 15 lat i zaspokojenie jego potrzeb wymagało wiele wysiłku. Mieszkali skromnie w Rzeszowie dużym mieście na południu Polski. I teraz sprawa odbioru darowizny po cioci wymagała wiele zachodu. Jak ma odebrać należny spadek nie przerywając pracy, a syn szkoły? Na podróż jakimś środkiem lokomocji nie było ich stać. Zostawić syna, rzecz niemożliwa. Filip był bardzo przywiązany do niego i pozostawić go samego na dłuższy czas było – niemożliwe. Postanowił, że po odbiór spadku pójdą  razem  w pieszej wędrówce, a lato i okres wakacji będzie najlepszą ku temu okazją. Zawsze synowi obiecywał jakąś wyprawę poznawczą, a  teraz nadarzała się dobra sposobność. Należało przedsięwziąć odpowiednie przygotowania. Do okresu letniej przerwy w szkole, i jego pracy, było jeszcze trochę czasu, więc do odbycia wyprawy po „skarb” można było się dobrze przygotować. ...



























Jeśli ktoś byłby zainteresowany zakupem książki proszę o kontakt e-mail przez mój profil.
   

poniedziałek, 14 października 2019

Łuczanowice pod Krakowem

     Łuczanowice właściwie należą już do Krakowa - Nowej Huty. Ta położona na małym wzniesieniu, od wschodu miasta osada, ma piękny dwór z ogrodem. Pochodzi on obecnie z 1902 roku, ale historia tej rezydencji sięga XVII w. Właściwie to dwie rodziny miały największy wpływ na dzieje miejscowości: Żeleńscy wyznania kalwińskiego i Mycielscy. Dwór jest w dobrym stanie zamieszkały z kaplicą obecnie rzymskokatolicką. W ogrodzie są aleje grabowe łącznie z pięknymi okazami dębów i modrzewi. Poza miejscowością znajduje się dość osobliwy cmentarz kalwiński z obeliskiem pośrodku na wzniesieniu oraz paroma nagrobkami i z przepięknym krzyżem. Sam cmentarz robi niesamowite wrażenie. Wygląda na opuszczony, ale raz w roku we wrześniu odbywają się tutaj modły ekumeniczne.



Dwór z kaplicą









Aleja grabowa



Wiekowy dąb






Samotny cmentarz kalwiński



Kopiec luterański









piątek, 11 października 2019

Sanktuarium w Mogile

     Pod koniec sierpnia byłem w Nowej Hucie i odwiedziłem Sanktuarium w Mogile.  Znajduje się tutaj cudowny wizerunek Pana Jezusa słynący od lat swymi łaskami. Sam również zostałem tutaj wysłuchany przed laty. Obecnie to bardzo zadbane i ciche miejsce do medytacji, jak również spotkania z historią kultu. Największe wrażenie robią koleiny w posadce wyżłobione przez kolana pątników odciśnięte w czasie okrążania cudownego ołtarza z figurą Pana Jezusa. Ale przedstawię tylko zdjęcia ogólne, takie tylko udało mi się zrobić.



















wtorek, 8 października 2019

Ostatnia prezentacja z Gorców

    Dziś to już ostatnia moja prezentacja z Poręby Wielkiej. Większość zdjęć była robiona w ciągu dnia, gdyż specjalnie nie było jakieś idealnej pogody na zachody słońca, no może 2 lub 3 razy coś tam się zdarzyło. Na świty nie chodziłem bo, aby zdążyć wejść na jakąś górę na sfotografowanie  świtu, musiałbym już w nocy wychodzić z domu, a byłem gościem, więc nie chciałem budzić domowników. Nie mniej tereny są bardzo urokliwe i może do końca nie oddałem tego co tam jest. Piękna przyroda, krajobrazy, cisza,  spokój i świeże powietrze, a więc wszystko co jest potrzebne do wypoczynku. Dziękuję, że wytrwaliście do końca ze mną.



Łania z małym spokojnie odpoczywająca nad rzeką




Opuszczona pasieka



Skrót przez las



Już po sianokosach



Strome wzniesienia



Nieścięte trawy



Powrót ze zbocza



Pamiątka po piorunie



Do następnego razu!





sobota, 5 października 2019

środa, 2 października 2019

Zwykłe pejzaże podgórskie

     Może macie dość prezentacji terenów gorczańskich?  Powoli kończy się moje relacjonowanie z tamtych terenów 😁  a było co oglądać. Dla mnie pobyt w Porębie Wielkiej, był wspaniały bo mogłem przebywać wśród przyrody i na wolnym powietrzu. Człowiek w mieście ciągle jest narażony na przebywanie w pomieszczeniach zamkniętych, a ja już czasami mam tego dość! Tęskno mi do przestrzeni i otwartych terenów. I to właśnie miałem, tam pod Gorcami. Więc zapraszam na dalsze relacje z tej pięknej krainy, gdzie towarzyszyła mi przyroda  i  rozległe krajobrazy.









Mała ławica mięty



Marzy mi się spotkać sykomorę...






Szlaban na mięte



Sokół czy myszołów?



Wymarzony domek