Wybrałem się rowerem na szlak nad Wisłą, z Krakowa do Tyńca. Pogoda była zmienna, raz świeciło słońce, a raz robiło się pochmurno i wiał silny wiatr. Było trochę chłodno, ale w sumie dobra pogoda na rower. Zaliczałem cały czas ciekawe miejsca i mogłem spokojnie dotrzeć do celu. Cieszyłem się, że mogłem zaliczyć wiele miejsc, a najbardziej, że trafiłem na maki, no może nie w takich wielkich ilościach ale teraz jest ich czas, więc tym bardziej byłem rad, że je po drodze spotkałem. Delikatność i kolorystyka maków jest uosobieniem zwiewności życia i gorąca uczuć jakie ma człowiek, i tylko szczęście kiedy może się to wszystko realizować i być naszym udziałem. Wielu chwil spędzonych z naturą życzę, bo daje ona wytchnienie po trudach dnia i radość obcowania z pięknem tak bardzo ulotnym.











