Zapraszam dziś na podsumowanie roku 2025

Styczeń 
Luty 
Marzec 
Kwiecień 
Maj 
Czerwiec 
Lipiec 
Sierpień 
Wrzesień 
Październik 
Listopad 
Grudzień
W grudniu poranki są trochę później i dobrze, bo wybrałem się nie tak z rana do lasu i zastałem całkiem ciekawe warunki pogodowe. Mgła i poranne słońce nadało charakteru miejscu. Las grudniowy wydawałoby się, że nie jest taki atrakcyjny, tym bardziej, że nie było śniegu. Ale całkiem zrobiło się nastrojowo, a wręcz klimatycznie. Wszędzie czuć było wilgoć, ale nie było zimno. Przez mgłę przebijało się słońce i świetlne lasery otaczały drzewa. Aż byłem zaskoczony jak pięknie to wszystko wyglądało. Rzadko mam okazję robić zdjęcia właśnie w takich warunkach. Jesień ze słońcem i mgłą, gdzie liście już dawno spadły z drzew, a w zacienionym miejscu było jeszcze trochę szronu i lodu, bowiem poranne słońce jeszcze nie dotarło wszędzie. Grunt trochę miękki, a trochę twardy. Można śmiało było pochodzić o tak pięknej porze dnia w lesie.
Na początku grudnia cały śnieg stopniał i zrobiło się jesiennie. Cieszyliśmy się bardzo gdy pojawił się śnieg, ale teraz to zrobiło się zupełnie jesiennie. I w zasadzie to pogoda jest taka przewidywalna, bowiem często zdarzało się w inne lata, że pierwszy śnieg szybko topniał. Teraz jest podobnie. Miejmy nadzieję, że tej zimy jeszcze zobaczymy śnieg. Na razie mała relacja ze spaceru po łąkach w pobliżu mojego miejsca zamieszkania. Mokro, pusto, szaro i właściwie ponuro, ale zawsze można znaleźć jakieś miejsca co dadzą trochę radości. To właśnie takie łąki koło mnie przypominają trochę wiejskie tereny tak gdzieś na Podlasiu. Zresztą wszędzie teraz jest podobnie.
Pierwszy śnieg w listopadzie zdarzał się już wcześniej i nic nowego, że o tej porze lubi z nieba poprószyć. Właśnie tak się stało tego roku, że śnieżna zima przyszła w listopadzie. Jest uroczo i bajkowo i dla mnie to zjawiskowe, że aura tak się właśnie zachowuje. Bardzo lubię zimę, bo wiosna i lato po niej bardziej smakują. Wybrałem się niedzielnego poranka na spacer na Wilgę, blisko swojego miejsca zamieszkania w Krakowie. Napadało w nocy bardzo dużo śniegu i życzyłbym sobie, aby takie był właśnie Święta Bożego Narodzenia, ale pewnie śnieg stopnieje po pewnym czasie i będziemy musieli jeszcze na takie jego ilości poczekać. Na razie cieszę się z tego co jest a bajkowa sceneria niech przeniesie nas w szczęśliwy czas dzieciństwa, gdzie zimy były radością które do dziś się pamięta.
Jesień choć trwa ale jej najpiękniejsza strona powoli się kończy. Znikają kolorowe liście i robi się coraz chłodniej. Jeszcze można znaleźć urokliwe zakamarki, ale czuć, że jesieni to jest końcówka. Wybrałem się na mały plener w okolicach Krakowa i muszę przyznać, że było jeszcze trochę kolorowo. Liście w większości drzew były już na ziemi i tylko gdzieniegdzie można było spotkać żółte czy czerwone liście. Rączna za Piekarami to częste miejsce moich wypadów, można tam spokojnie pospacerować wśród pól i lasów i napawać się pięknymi widokami. Dziś mała relacja właśnie z tamtych okolic.
W listopadzie okazało się, że przebarwienia jesienne są większe niż w październiku. Wybrałem się poza miasto do Czubrowic na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Tym razem poszedłem dalej w kierunku Żor. Są tam tereny z dala od osad i można poczuć się jak na Podlasiu. Puste pola, drogi polne wijące się daleko, a jesień, no właśnie bardzo kolorowa. Z dala widać skałki wapienne, ale one mnie tym razem nie tak bardzo interesowały, bowiem miałem do przejścia dość duży kawałek trasy, więc nastawiłem się na poznanie terenu. Pogoda bardzo dopisywała, więc mogłem spokojnie porobić zdjęcia.
Mamy teraz pełnię jesieni. Poszedłem dalej w głąb lasu i zobaczyłem najładniejsze jej oblicze. Drzewa są najbardziej kolorowe z możliwych i to jest piękne, że możemy teraz tego doświadczać. Wspaniałe to jest, że pory roku jak na razie są takie jakie powinny być, no choć zimom jeszcze trochę brakuje, ale za to wiosna, lato i jesień są w porządku. Teraz być w lesie to bajka i zachęcam kto może to do lasu niech idzie, bo zobaczy najpiękniejsze kolory jesieni. Pozdrawiam miłośników przyrody i wszystkich którym piękno przyrody pomaga z życiu.
Teraz jesień jest najbardziej kolorowa. Wybrałem się do lasu, aby zobaczyć jej intensywność. Najpierw poszedłem nad stawy w Lesie Bronaczowa gdyż marzyło mi się zrobienie jesiennych zdjęć nad wodą. A te akurat były bardzo malownicze. Może nie było akurat światła słonecznego tak bardzo, ale za to wiało mocno. Nie jest łatwo robić zdjęcia właśnie podczas silnego wiatru, bo statyw się rusza i zimno jest w głowę. Ale pokonawszy przeciwności utrwalałem jesień nad wodą w lesie. Potem udałem się głębiej w las ale o tym następnym razem.
Od paru dni wybieram się na poranne jesienne mgły i jakoś nie mogę tego dokonać, bo albo nie ma odpowiedniej pogody, albo trudno jest wstać o tak wczesnej porze. Ale udało mi się to zupełnie przypadkowo, bowiem stało się, że obudziłem się sam o 5 rano i nie mogłem już dalej spać, choć bardzo tego chciałem. Nie to nie ma sensu tak się męczyć. Wstałem i co zobaczyłem za oknem...piękny sierp księżyca i idealną bezchmurną pogodę. No to wstaję i po pożyciu śniadania postanowiłem pójść na spacer, ale międzyczasie niebo zasłoniło coś co nazywamy mgłą. Myślałem, że to chmury, a to po prostu nieoczekiwane mgły!!! No to super. Poszedłem do najbliżej okolicy mojego miejsca zamieszkania nad staw i uwieczniłem to co poniżej.
Początek października to była jeszcze zupełnie wczesna jesień w lesie jeśli chodzi o kolorowe liście. Zupełnie las jeszcze nie przypominał jesieni, choć pewne jego symptomy były widoczne. Wybrałem się tradycyjnie do Lasu Bronaczowa niedaleko od Krakowa, gdzie las jest tam bardzo przystępny, są bowiem główne trakty, ale można swobodnie pójść w boczne ścieżki. Las jest mieszany choć drzewa są dość wysokie. Jest to pozostałość po dawnej puszczy, gdzie królowie mogli jeździć na polowania. Teraz to oaza spokoju i czystego powietrza. Jesienią można spotkać grzybiarzy, choć ja tam nie bardzo umie je znajdować. Późną jesienią też warto tam zaglądnąć, bowiem bukowe drzewa przybierają bardzo kolorowe sukienki.